Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Bengi
 
   03.07.2013
Dostaliśmy wiadomość z Rzeszowa o rudym chowku .
 
  05.07.2013
Bengi, bo tak go nazwał nowy opiekun pojechał na tymczas do Dębicy.
 
                                         
 
             Więcej Fotek TUTAJ 
 
  Ze względu na chore stawy i wysokie koszty utrzymania (specjalna karma i częste wizyty u weta) Bengi zostanie jako rentier fundacji w domu tymczasowym.
Mile widziana adopcja wirtualna.
 
   27.04.2014
Bengi , a właściwie Beni bo bardziej reaguje na takie imię przyjechał do siedziby fundacji.
 
 
   25.05.2014
Minęło cztery tygodnie pobytu Beniego , więc mogę śmiało  go opisać.
   Beni jest bardzo grzecznym chowkiem, chodzi co prawda bardzo powoli (w porywach podskakuje jak szczeniaczek np. na widok smakołyka lub szeleczek) ale nie ma potrzeby ciągania go na smyczy, lubi poranne i wieczorne krótkie 15 minutowe spacerki na załatwienie swoich spraw, i sam wraca na posesje , jest czyścioszkiem i jeśli tylko ma okazję brudne sprawy załatwia poza domem jeśli tylko znajdzie chociażby mały kawałeczek trawy króciutko skoszonej.
   Uwielbia wyjazdy na spacer samochodem, ze względu na jego zaawansowaną artrozę nie oddala się zbytnio od posesji, więc wystarczy go wywieźć na 500 metrów i już widać ożywienie i zainteresowanie nowym teren do odznaczania , oczywiście po zakończeniu spaceru wraca do samochodu i czeka grzecznie, aż mu się drzwi otworzy.
    Z żywieniem też nie ma żadnego problemu, dajemy mu suchą karmę Hillsa j/d ,podrasowaną małymi gotowanymi kawałeczkami mięska z kurczaczka lub indyka, z powodu jego nadwagi ograniczamy mu ilość , dajemy rano i wieczorem , a przez resztę dnia miski są pochowane, co prawda podchodzi kilka razy dziennie i sprawdza czy coś nie ma do przękąszenia , ale powoli przyzwyczaja się do nowego systemu i już coraz rzadziej domaga się żarcia. Po posiłku dostaje oczywiście deserek , najczęściej jest to kawałeczek suszonego płucka wołowego.
   Z zabiegami pielęgnacyjnymi też nie ma problemu, uwielbia czesanie, może nie we wszystkich partiach ciała , woli szczoteczką niż grzebykiem , jak się mu znudzi albo miejsce nie odpowiada spokojnie odchodzi, lubi bardzo wycieranie brody i oczy , o wyczyszczenie uszu trzeba trochę powalczyć ale nie jest źle, jak już go doczeszę nadejdzie czas na próbę kąpieli.
   Jest tak spragniony obecności człowieka , że chodzi za mną krok w krok , nieważne czy jestem w domu czy w ogrodzie, a jak już się na kilka minut rozstaniemy to wita mnie takim płaczem jakby cały dzień mnie nie widział. Na spacerze merda ogonkiem do każdego kto coś się do niego odezwie, natomiast nie interesują go zbytnio inne zwierzątka , nawet jak idzie wzdłuż ogrodzenia , a za siatką szaleje ze szczekaniem jakiś pies , załatwia go całkowitą olewką, jak również koty czy wiewiórki nie są warte jego zainteresowania.
 
   Podsumowując .
  Jeśli ktoś chciałby się zaopiekować się Benim , pomimo jego wieku i artrozy to raczej musi to być dom z ogrodem najlepiej z niewielką ilością schodów (góra 3-4 stopnie, tyle pokona jeszcze sam), najlepiej jakby była to osoba starsza, niepracująca przebywająca większość dnia w domu, która zapewni Beniemu codzienne, krótkie zabiegi pielęgnacyjne ok. 15 minut, dwa krótkie spacerki , mile widziana obecność innego pieska jako towarzysza .
  

     23.06.2015
Odszedł Bengi za Tęczowy Most.