Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Emi
 
 
01.03.2015
  W wyniku nagłej potrzeby przyjechała do nas, odebrana z przytuliska w Kole „jasna” podobno trzyletnia sunia chow-chow.

Bez książeczki szczepień, brudna, cuchnąca odchodami, zestresowana, ale łagodna psinka. Sunia pozwoliła się wykąpać, a raczej spłukać z siebie odchody i wyczerpana emocjami zasnęła głośno chrapiąc.

Następne dni były nam potrzebne do wzajemnej obserwacji, oswojenia i poznania.

Po wizycie u weterynarza – twardy brzuch i wyciek ropny ze sromu – padła decyzja o natychmiastowej niezbędnej sterylizacji, która to niestety nie doszła do skutku. Badanie USG przed samym zabiegiem wykazało oprócz ropy w macicy, przewlekłe, zadawnione zapalenie żołądka, zagazowane jelita, jak też zapalenie pęcherza moczowego i nadnercza. Wątroba i nerki na szczęście zdrowe. Psinka była „prawdopodobnie” wiele razy matką, świadczy o tym blizna na brzuchu i duża blizna od sromu w kierunku odbytu. Decyzją weterynarza – operacja jest możliwa dopiero po podleczeniu przewodu pokarmowego. Teraz jesteśmy po zastrzykach z antybiotykiem , dalsze leczenie w tabletkach i dieta. Mamy też leki na zapalenie uszu i zaropiałe oczka. Czekamy więc, aż sunia będzie na tyle silna i podleczona, aby było możliwe wykonanie niezbędnej sterylizacji.

                                                                                      

A teraz o Emi –  bo piękna i dostojna, bo łatwo ufa ludziom, bo jak kocha to na zawsze.

To bardzo dzielna sunia, która nie daje po sobie poznać, że tak poważnie choruje. Pomimo dużego brzucha i słabych tylnych łapek - zabezpieczona już przed kleszczami - próbuje swoich sił na spacerach . Dużo odpoczywa, śpi, nie protestuje przy czesaniu, wręcz domaga się pieszczot i zainteresowania, patrzy tak ufnie w oczy domowników.

Emi pomimo przebywania całego życia w klatce, jest czystą sunią, swoje potrzeby załatwia tylko na dworze w ogrodzie. Jest łagodna, duża maskotka, lubi dzieci i dobrze dogaduje się z Fredim – też chow-chow – przywiezionym ze schroniska prawie dwa miesiące temu.

 

Pozdrawiamy

Teraz już siedmioosobowa duża rodzina.