Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Fiona

       Sunia jest zdrowa, bardzo sprawna fizycznie - urzęduje na dachu budy i szczeka w niebo głosy. Nie było siły żeby namówić ją na przyjście do siatki.
   Od 2 miesięcy mieszka na Paluchu w boksie z emerytowanym owczarkiem niemieckim. Chyba się lubią. Nie wiadomo jak reaguje na suczki - facet który sprząta boksy i karmi twierdzi że boi się wsadzić ją do jednej klatki z suczką.
W przeciwieństwie do wszystkich psów, nasza dama nie spoufala się z personelem schroniskowym i nie ma mowy o głaskaniu, klepaniu itp. Wszyscy jej sąsiedzi przymilają sie do opiekunów klatek , a ona ma to w nosie. W związku z tym ma ksywę "zołza".
   Sunia ma na imię Fiona , jest dominującą indywidualistką, ale bardzo sympatyczną. Gotowa do adopcji w każdej chwili.


                       

  W dniu 5 listopada została zabrana do domu tymczasowego


   Dzisiejsza wizyta u weta była koszmarem. Fionka chętnie weszła do gabinetu. Zdecydowaliśmy, że lepiej będzie ją zabrać do gabinetu bo u mnie mogła by bronić swego nowego terytorium. Faktycznie pomogło. Na poczekalni leżała spokojnie. Wystraszyła wszystkich chętnych do wejścia i rozłożyła się jak królowa na podłodze. Problemy zaczęły się przy próbie założenia kagańca. Udało się ale szybko się z niego wyswobodziła i tylko zręczność doktora uratowała go przed pożarciem.  Potem było tylko gorzej Warczała próbowała gryźć każdego w zasięgu wzroku. Ze stresu zrobiła ogromne kupsko, ale nie dało się jej uspokoić. Dopiero kilkuminutowa izolacja w sali operacyjnej okiełznała dziewczynę. Pozwoliła mi wejść i złapać smycz. Musiałyśmy się ewakuować.

   Nareszcie udało się dziewczynę obejrzeć. Ogólny stan zdrowia jest dobry. Ma tylko problemy z jelitkami. Dostała antybiotyk. W czwartek kolejna dawka. Może nie zje doktora wieczorem będą wyniki badań krwi.
Dzisiaj z Panią Moniką powalczyłyśmy troszkę z potworkiem i pierwszy smrodek i kołtunki pokonane Fionka nawet po "uspokajaczu" próbowała z nami walczyć. Charakterna dziewczyna. Jeszcze dużo pracy przed nami.
 
  Od 12 listopada Fiona  jest mieszkanką hotelu.
Fiona czuje się dobrze. Jelitka już zdrowe. Cieszy się na widok nowych opiekunek. To nie potwór tylko normalna, charakterna pannica. Jednak osoba, która zdecyduje się na adopcję musi mieć silniejszy charakter niż sunia. Fiona bardzo chce dominować i tyle.
      

                                                           

   W dniu 31 stycznia Fiona pojechała do nowego domku. 
   W domku się okazało że nie taki diabeł straszny. W samochodzie była bardzo grzeczna choć nie wiem czy to zasługa tego, że zabawiałam ją rozmową, czy tego że karmiliśmy ją kiełbasą -tak na przełamanie pierwszych lodów. Tylko Czesiu był lekko zaskoczony nowym domownikiem i na razie nie wchodzi jej w paradę,  zobaczymy co będzie dalej. Trzymać kciuki!   
 
                                                                                                                                                                          
 
 
W dniu 21 lipca 2010 roku odeszła za Tęczowy Most.  Serduszko nie wytrzymało upałów.