Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Kofi
 
 
    Dnia 20.09.2011 roku pojawiło się ogłoszenie o sprzedaży suczki chow-chow.
 
                             
 
 
                        Misia już nasza.  Obecnie przebywa na tymczasie w domu u Eweliny.
 
                                                       Ma prawie 2 lata, ale jakoś nikt nie nadał jej imienia.
 
   Wolę pominąć to, co czułam i co zobaczyłam tam skąd zabrałam sunie... :shock:
Może zacznę od tego, że Czarna jest ...dziwna.  Jak na chowa oczywiście.
Jest bardzo sympatycznym miśkiem, zero agresji.  Jest bardzo energiczna, cały czas biega, niucha i nie przestaje machać ogonkiem, wszędzie jej pełno... Dziwne, prawda?
Widać, że nigdy nie była w domu. Nie potrafi chodzić na smyczy i niestety nie wie też, że załatwiamy się na zewnątrz.  Głaskanie też jest jej raczej obce, jak podchodzę i wyciągam rękę, żeby ją pogłaskać to się bidulka kładzie :-(   Trzyma się raczej z boku :-( i z przyzwyczajenia do budy kładzie się tylko pod stołem lub krzesłem.
Jak jej dałam jedzonko to mało michy na koniec nie pożarła.
Same KOŚCI :cry: Serce boli jak się na to patrzy :cry:
 
Wykąpałam ją bo nie dało się wytrzymać.... taki smrodek, że hej %) Poobcinałam trochę kołtunków i to na razie tyle, nie chcę jej stresować.

Nie jest łatwo... Gusia wymaga wiele pracy. Nie słucha się, zachowuje się jak rozbrykany szczeniak. Uważa, że należy bawić się wszystkim, co napotka na swojej drodze - włącznie z kotami :shock:
Powoli zaczyna łapać, o co chodzi z tymi spacerami, ale jeszcze zdarza się, że po powrocie do domu siusia :-(
Wiem, że w rozwoju psychicznym psa występują okresy szczególnej wrażliwości i wszystkie doświadczenia mają trwały wpływ na psychikę, skutki złej socjalizacji są często nieodwracalne.
Gusia nie jest całkiem asocjalna, nie ma żadnych lęków i nie jest agresywna. Staram się, aby każde nowe doświadczenie było pozytywne. Za każde siusiu i kupke na spacerku dostaje smakołyk. Małymi kroczkami damy radę :)
Wyczesałam ją porządnie, żeby skóra sobie pooddychała :D

Lala i Oti nadal patrzą na nią jak na aliena :ROFL: ale przestały już na siebie powarkiwać :Yahoo!:

Gusia odkryła jak nawiać z werandy :evil: wskakuje na fotel, zrzuca kwiaty z balustrady i hooop :evil:
Po mojej bardzo głośnej interwencji i czwartym przesadzaniu kwiatów, Otello postanowił mi pomóc :lol: kładzie sie na fotelu - nigdy wcześniej tego nie robił. I Gusia ma zakaz wstępu na fotel :lol:
Achhh mądre te Miśki, mądre :D
 
                                                                     
 
 
    Dziewczynka jest przecudna Nazwaliśmy ją Arwena, bo jest jak taki elf wśród chowków – zupełnie inna :crazy:
Jest coraz grzeczniejsza i z każdym dniem coraz bardziej posłuszna, już wie, że FEEE znaczy ŹLE :D Przestała skakać po meblach :lol: chodzi za mną krok w krok i cały czas merda ogonkiem :D
Na spacerkach też jest coraz lepiej i co najważniejsze kupki są już jak najbardziej :good:
 
      W dniu 27 listopada 2011 roku sunia pojechała do nowego domku.

Czarnula w nowym domu nazywa się Kofi. Dobrze się zaaklimatyzowała, chodzi nawet bez smyczy, bawi się z dziećmi i nawet już pokazuje czalskie humorki.