Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Ksenia
 
 
Dzisiaj dostałam telefon od p. Joasi z TOZ -u we Wrocławiu, że w schronisku wrocławskim przebywają psiaki zabrane z hodowli, gdzieś z terenów przygranicznych, ponieważ właścicielka popełniła samobójstwo. Wśród różnych ras jest chowka wiek ok 2-3 lata.
Sunia jest dla nas ,,zaklepana" i nie pójdzie do adopcji. Załatwiamy teraz transport .
                         
 
w dniu 23.08 2012 roku Ksenia pojechała do domu tymczasowego u Sylwi w Żorach.
 
 
                                                                            
 
   Ksenia do wczoraj, a własciwie do dzisiaj do 3 rano nie jadla u mnie nic...wczoraj zaczela pic wode co juz duzy postep bo głod głodem, ale odwodnienie to nie sa juz przelewki.
NIestety, a może stety .....mocy domowego smalcu nawet najbardziej strajkujaca Ksenia sie nie oparła :twisted: .
Dosłownie połukała kanapki ze smalcem.
Spi koło mojego łózka, chodzi za mna nawet do WC, w trakcie kąpieli czeka ładnie pod łazienka, kazda praca dzisiaj w kuchni była pilnie kontrolowana przez sanepid : "Ksenia" .... wybredny sanepid, bo próbowała tylko to co ja do ust włozyłam.
Psie jedzenie.... absolutnie nie jest godne nawet uwagi.

Hmmm.... zastanawia mnie jedno....Ksenia jest z miejsca gdzie bylo wiele psow.....
Jej reakcja na psy przechodzace za plotem, czy gdzies dalej szczekajace jest zerowa..... nawet nie chce jej sie na nich popatrzec, ale dzisiaj pies zaszczekal blizej i Ksenia dosłownie wbila mi sie ze strachu w nogi.
Mozliwe ze była gdzies odizolowana, albo poprostu nie jest jeszcze pewna włąsnego podworka, na którym ma tylko ona terytorium....
Ksenia dzisiaj przezyla kapiel prysznicowo wannową i zdala ja na medal :good:
Na poczatku niepewnie i troszke z lekiem, ale ze wanna duza i wysoka -otrzymala tez czas na zapoznanie sie z wanna i woda, ktora pomalu leciala z prysznica- za chwilke sie uspokoila i dala sie dosc spokojnie czochrac z szamponem. Na tyle jej sie to podobalo, ze wycieranie recznikiem bylo dla niej juz niezla zabawa :D
Jak zobaczyla szczotke do czesania migiem zwiala...pomyslalam ze bedzie czesanie juz traumatyczne, ale po chwili wrocila na wolanie i dala sie szczotka dotknac.
- Skoro nie boli a fajnie drapie to czemu mam wiac???- i usiadla ladnie na pupie nastawiala sie pieknie do masazu szczotkowego. nawet ogon moglam bezstresowo wyczesac.
Rewelacja :Yahoo!:
Oczywiscie charakterek chowka juz sie pokazal....poza ogrodzeniem nie slyszy nic. Na szczescie nie uciekala i moglam po nia podejsc, a ze nie miala zalozonych ani szelek ani obrozy musialam niestety ksiezniczke przyniesc na rękach.
 
 
                                     Fotki Kseni Tutaj
Ksenia została u Sylwi na stałe.