Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Lux

   

  W schronisku w Myszkowie jest chowek po wypadku.
 
Ma złamaną kość udową albo miednicę, ze sporym obrzękiem. Wyniki prześwietlenia poznam w poniedziałek. Możliwe, że konieczna będzie operacja . Mam nadzieję, że znajdzie się właściciel. Jeśli nie, to trzeba jak najszybciej zabrać go ze schroniska bo było tam kilka przypadków parowirozy. Jest on co prawda izolowany ale lepiej dmuchać na zimne..
  Okazało się, że rudas nie jest połamany tylko POSTRZELONY !!!
Już wiadomo, że to chłopak Jest bardzo chudziutki i chyba nie najmłodszy. Ta rana postrzałowa jest dosyć stara. Pewnie właściciel nawet nie zauważył, a jak psina nie miała już siły chodzić to wyrzucili na ulicę. To już standard.
 Patrycja zabrała go do swojego biura. Rudas chociaż obolały to pozwala się dotykać.


                                             

   Z rudaskiem jest bardzo źle, W tej chwili jest w drodze do kliniki w Częstochowie. Miejscowy wet nie umie go zdiagnozować. 2 godziny temu psiak dostał jakiegoś dziwnego ataku. Bardzo płakał, Patrycja określiła, że był jakby splątany. Przez chwilę nie miał czucia. Posiusiał się a mocz był bardzo śmierdzący. Nie był to atak padaczki.
Balicja czeka na nich w klinice.
 Prawdopodobnie był wyrzucony z pędzącego samochodu. Wskazują na to jego obrażenia. Ma krwiaka który spowodował atak padaczki pourazowej. Ta noc jest chyba decydująca.

  Dziewczyny ze schronu z Myszkowa w wielkiej desperacji poszukiwały pomocy dla rudasa. Na miejscu w Myszkowie nie mógł na nią liczyć....Pierwsze oględziny, to wygląda faktycznie jak padaczka POURAZOWA . Dr Piotrowski sugerował ,że to może być krwiak w głowie i stąd te objawy. USG jamy brzusznej bez zmian, rtg nie wykazuje zmian w jamie brzusznej i kręgosłupie piersiowo-lędżwiowym, tylna łapka ta spuchnięta cała. Jest w niej nabój ale to w mięśniu i teraz to sprawa na później. Wszystko na tę chwilę "stanęło w miejscu" bo pozostaje tylko obserwacja....Mam nadzieję, że w hotelu dr Dobrowolskiego ma szansę na życie, bo jest pod stałą opieką. Mnie tylko niepokoi to, że ten obrzęk jest taki "wędrujący", łapa nie wyglądała aż tak źle, a natomiast miał bardzo powiększoną mosznę (dr Piotrowski mówi ,że to obrzęk) Patrycja, że tego jeszcze wczoraj rano nie było....,że atak był pierwszy raz. Objawy chyba zdecydowanie neurologiczne i pasują do faktu wyrzucenia psa z pędzącego auta(posiniaczony strasznie...). Mógł uderzyć głową. Poza tym na podstawie zdjęć rtg tzn. kości widać, że to młody pies, może ok. 2 lata. Stawy idealne kręgi też. Te klapnięte uszka to chyba faktycznie z bólu. Bardzo zmieniają  "wygląd twarzy" psa ale to chow prawdziwy. Kufa, nosek, a jak postawi uszy to normalny chow. Myślę, że już dzisiaj będą jakieś wiadomości od dr Dobrowolskiego oby choć troszkę pozytywne ...Pies dostaje imię LUX ! Jeżeli przeżyje to będzie piękny psiak !

  Rudzielec ma bardzo złe wyniki. Trzeba mu sprowadzić krew, zrobić transfuzję i potem go otworzyć. Bez tego nie można zlokalizować źródła krwotoku. W tej chwili szanse są 50%.

  Trwa operacja. Narządy wewnętrzne OK. nie wiadomo skąd ucieka krew. Teraz zrobią usg klatki piersiowej. Dostał połowę krwi.
Więc tak- nie ma uszkodzeń narządów wewnętrznych. Wykluczona jest babeszjoza. Prawdopodobnie ma mykoplazmozę. Dostał całą jednostkę krwi, antybiotyk i sterydy. W nocy napił się wody. Teraz wszystko zależy od tego, jak silny ma organizm. Gdyby była potrzebna kolejna transfuzja to mamy obiecaną krew. Pozostaje nam czekanie i mocne trzymanie kciuków.

   Rudas ma odrobinę lepsze wyniki - 3 mln erytrocytów. Wet podejrzewa, że był wcześniej na coś leczony, bo są oznaki zatrucia salicylanami. Psina słania się na nogach ale dzielnie łyka tabletki. Najgorsze, że on ma kilka różnych dolegliwości. Jest poobijany i pokrojony Jednak szanse rosną. Teraz dostanie glukozę, która powinna go wzmocnić.
Mam nadzieję, że najgorsze już za nami...

   Najnowsze wieści o rudasku. Dał radę się podnieść , przeszedł kilka kroczków do swojego legowiska. Niestety nic nie je ( to już ponad tydzień). Wieczorem dostanie specjalną odżywkę do kroplówki. Powiedziałam, że jeśli jest jakiś ekstras, nawet drogi, który pomoże mu nabrać sił, to rudy ma to dostać. Jutro Patrycja spróbuje dać mu odrobinkę mięska z ryżem.

W sumie to cud, że on jeszcze żyje. Myślę, że ma po prostu ogromną wolę przetrwania i wspiera go energia nas wszystkich

   Rudasek miał w nocy krwotok z jelit. Dr.Dobrowolski konsultował się z lekarzem z Wrocławia. Przyczyną może być anemia hemolityczna. Potrzebna chyba będzie kolejna transfuzja. Krew musi mieć Rh-.
Nasza niezawodna Patrycja i Ula jadą teraz do weta zbadać krew potencjalnego dawcy ( osobisty pies Uli)
Mamy obiecaną krew od hodowczyni malamutów ale ona mieszka w Raciborzu. Potrzebny byłby transport.

  Rudas jest słabiuteńki ale szanse ma. To dopiero czwarta doba i takie kryzysy mogą pojawiać się do tygodnia. Lekarz robi wszystko co w ludzkiej mocy, żeby go uratować.


Lux nie dał rady. Umarł przed chwilą. W dniu 7 sierpnia 2010 roku odszedł . Robiliśmy wszystko co w ludzkiej mocy. Zaangażowało się pół Polski ale to nie wystarczyło...                                                                          

Biegaj misiu za Tęczowym Mostem     http://www.youtube.com/watch?v=WNG7OgQqFaY