Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Mao

 

 
 
 
         W dniu 26.12.2011 został znaleziony pies rasy chow-chow w Jankowicach Rybnickich na ulicy Sportowej. Pies wyglądał na błąkającego się już od dłuższego czasu. Został nakarmiony i napojony. Przebywa w ciepłym miejscu i czeka na swojego właściciela.
 
 
                                                                                            
     Omar przebywał na kwarantannie w Azylu w Żorach .
    W dniu 29.01 2012  został przewieziony do domu tymczasowego w Jeleniej Górze , gdzie oczekuje na nowy domek.
 
 
                                                                     
 
    Rudzielec wiecznie uśmiechnięty, ale uparty jak prawdziwy chow :D
Śmierdoli niemiłosiernie i ma totalnie sklejoną sierść na zadku, jeśli przez następne kilka dni nie da sobie ich umyć i wyczesać , to będę musiała je wyciąć. Wysmarowałam go pianką która została po Ramzesie i już ładnie pachnie. No prawie ładnie. Ale jest zestresowany więc go nie męczę.
Póki co sie zadamawia i ucieka przed Cziną która stwierdziła, że musi chłopaka przegonić przez chatę, bo go uwielbia, nawet bardziej niż Ramzesa , może dlatego że Ramzes był schorowany, a Omar (bo tak go nazwałyśmy z p. Iwonką ) jest dość żwawy %)
Dużo pije i sika, niestety w domu :eek: zdarzyło się to co prawda tylko raz, ale po ok. godzinie od przyjazdu. Nafukałam coś w stylu "fee" ,"na dwór poszedł" i obiegłam z chłopakiem na dwór. Mam nadzieję że to jednorazowy wybryk. Wiem że rozumie (kiedy chce) co znaczy "FE" i "Siad" , niechcąco mi się wymsknęło w aucie, jak próbował uciec przez bagażnik i prawie złamał tylną półkę %) Usiadł choć zadowolony nie był. na każde następne próby ucieczki reagowałam stanowczym FE, a Omar na kilka chwil się uspokajał.
 
 
    Omar jest już u swoich nowych opiekunów i dostał nowe imię Mao.
Misiek polubił swoich nowych właścicieli, wiem bo już go trochę poznałam .
Póki co jeszcze Omar , bo imię chyba będzie zmienione, jeśli rudy sobie pozwoli, ma sie dobrze.
Kastracja przeszła bez problemów, w nowym domu Omar ani razu nie zrobił siusiu wewnątrz, ani za pierwszym razem ani dziś gdy pojechałam go zostawić.
To dobry znak biorąc pod uwagę,  że gdzie byśmy sie nie pojawiali Omar podnosił łapę lub nie i sikał :crazy:
Teren wokół domu ma ogrodzony, do dyspozycji widoczny na zdjęciach pokój wejściowy, z którego ma wejście do dużej pralni , garażu , a także do górnej części domu.
Oddałam mu Czinusiowo-Omarowy kocyk żeby zapach poszedł z nim.
Chłopak po 30min.  chodzenia po pokoju, zjedzenia michy ryżu i wypicia chyba 3 misek wody , zasnął. :D Potem dał mi zrobić kilka fotek i poleciał na zwiady wokół domu. Przed moim odjazdem podleciał jeszcze pod bramę zamerdał ogonem, po czym znów poleciał na obchód.
 
                                  
                                  
 
23.07.2013
Mao Mao odszedł za Tęczowy Most.