Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Misia

   

    Ktoś biedaka wyrzucił.
To obraz nędzy i rozpaczy. Szkielet i kołtuny. Nie wiadomo czy to pies czy suka. Jest wystraszony na maksa. Mieszka w
trawie kilka metrów od domu i boi się podejść bliżej. Nie chcą jej wystraszyć, więc stawiają michę i odchodzą.
 
  Od rana trwa akcja ratowania suni (bo okazało się,że to sunia). Nareszcie udało się ją złapać. Niestety psina była tak
przerażona, że trzeba było jej podać usypiacza. Pani Kasia wykąpała ją i ogoliła. Sierść była w okropnym stanie a poza tym, sunia miała kilkadziesiąt kleszczy !  Teraz jest w drodze do hotelu.

    


  Suńka jest super - cały czas zadowolona upomina się o głaski, zaczepia noskiem, wskakuje przednimi łapkami na kolana, ogonek chodzi cały czas jak wiatrak. Z psami Ok, ale zobaczymy jeszcze jak nabierze pewności siebie w nowym miejscu. Jak przechodzimy koło kota mija go jak powietrze. Wygląda na to że całkiem SUUUPER charakterek. Na ostateczne podsumowania jeszcze za wcześnie ale po zadomowieniu się myślę że nie będzie gorzej z zachowaniem. Nie wiem czy pisałam ale zachowuje czystość i upomina się o wyjście na dwór jak potrzebuje.
 Nie wygląda również ani na wycofaną ani na zastraszoną

  Dnia 4 czerwca 2010 r. sunia pojechała do nowego domku.
Już pierwszy dzień za nami. Było zwiedzanie domu i troszkę warczenia, ale to normalne. Musiała się oswoić. Później
kolacja z wielkiej michy jedzenia. A na koniec godzinny spacer dla oznaczenia terytorium. Później Miśka była tak padnięta, że od razu wskoczyła na łóżko. Jest przekochanym psiakiem. Sama daje znać, że chce wyjść na dwór i uwielbia siedzieć na balkonie. Dzisiaj rano już sama zaczepiała po pieszczoty
  Sunia jest tak kochana i ufna że nie chce się wierzyć, że ma tyle przejść za sobą. Pomału już zaczyna czuć że zostaje
u nas na stałe. Dzisiaj na przykład wystawał z szuflady kawałek reklamówki z jej przysmakami To Miśka sama sobie z nim poradziła i dostała się do przekąsek spryciula jedna. Trochę zachowawczo podchodzi do mężczyzn nawet to mojego chłopa ale nie ma tragedii. Co do innych piesków to jest tak zwana "zlewka". W ogóle nie reaguje na inne stworzątka.