Fundacja pomocy zwierzętom  Chow-Chow  
               
   Nasze adoptusie        Chow w potrzebie        Wirtualni           Tymczasowi        Darczyńcy    Sprawozdania

 

   Strona główna      Tabia

      Dnia 7 grudnia 2009 r. w okolicach pętli autobusowej na ulicy Piotrkowskiej w Gdańsku-Ujeścisku znaleziono psa rasy chow-chow. Jest to suczka w wieku około 5 lat. Obecnie przebywa w schronisku dla zwierząt w Gdańsku-Kokoszkach przy ul. Przyrodników, pod opieką wykwalifikowanych pracowników tej placówki. Sunia jest bardzo zabiedzona i wyniszczona.
  Dnia 19 grudnia trafiła do domu tymczasowego u Iwonki.
Wygląda jak szkieletorek. Ma powycinane kołtuny i łyse placki po uczuleniu na pchły (zapchlona była straszliwie ale w schronisku pozbyli sie lokatorów). Trudno powiedzieć czy będzie bardzo kudłata czy nie. Ma piękną kufę i uszy. Mimo straszliwego wychudzenia przednie łapy solidne. W samochodzie zwinęła się w kłębuszek i była bardzo grzeczna. Bała sie wyjść z auta. Zwiedziła cały sklep i wszystko dokładnie obwąchała. Daje się głaskać i nie jest przerażona ale raczej nieufna. Oczy ma maleńkie jak łepki od szpilek. Trudno powiedzieć czy ma entropium. Śmierdzi okropnie i jest przemarznięta.

                                  

   Jeszcze raz dziękuję Joli i jej córce, że poświęciły tyle czasu i przywiozły sunię.


   Właśnie wróciłyśmy od weta. Ogólnie sunia zdrowa jak koń. Ma niewielką wadę zgryzu. Lekarz ocenia ją na 2-4 lata ale raczej na 2. Skóra w fatalnym stanie. Dostała Biocan M i jeszcze jeden środek na paskudztwa.

    Łysolek jest naprawdę niesamowity. Bardzo szybko się uczy. Już nie plącze się na smyczy i nie ciągnie. Nawet na schodach już sobie radzi i nie pędzi na oślep. Rano bardzo płakała bo w ogródku była gołoledź i łapki sie rozjeżdżały. Teraz na szczęście wszystko się roztopiło, ale jak przed chwilką z nią wychodziłam to stąpała bardzo ostrożnie. Bardzo ładnie reaguje na "fe". Na początku każda kupa nadawała się do jedzenia. Teraz ma cały czas pełny brzuszek i nawet kilka chrupek zostawia w miseczce. W tej chwili dostaje 3 porcyjki-dwa razy suchą karmę, a raz mięsko z warzywami i ryżem. Co drugi dzień żółtko. Nie chce jeść żadnych psich kostek, uszów itp. Dzisiaj eksperymentalnie dałam żwacza i pękałam ze śmiechu. Jak go sobie trochę rozmiękczyła i wydobyła wspaniały "aromat" to wcierała sobie paskudztwo w głowę i była bardzo zadowolona. Oczywiście po zjedzeniu przyszła się poprzytulać i cały smrodek miałam na spodniach. Jutro jak nie będzie lało przez cały dzień to nareszcie ją wykąpię .Strupy przysychają i skóra ją swędzi. Brud zmyję szamponem bananowym, a potem wypiorę ją w nizoralu. Może będzie bardziej puszysta i łysinki troszkę się zakryją. Ona pewnie dopiero na wiosnę ładnie porośnie sierściuchą. Po Nowym Roku dostanie drugi raz Biocan M i mam nadzieję, że to będzie koniec kuracji.
   Sunia jest słodka. To młody, wesoły psiaczek. Nudzi się straszliwie, ale na razie nie interesują ją żadne zabawki. Misiek złamał zmowę milczenia i biadolą sobie przez drzwi. Dziewczyny nadal ją ignorują. mrozy już odpuściły i myślę ,że mogę ją bezpiecznie wykąpać. Najpierw zrobię test czy boi się suszarki. Obejrzałam ją dokładnie i nie ma żadnych nowych ognisk zapalnych na skórze. Mam nadzieję, że łyse placki szybko jej zarosną bo łysol marznie na pewno. Nowy właściciel będzie miał z niej pociechę bo jest typem przytulanki. Trzeba na nią uważać bo jest bardzo ciekawska i już kombinuje jakby tu wydostać się z ogródka. Już lepiej chodzi na smyczy ale bardzo ciągnie na jezdnię.
    Dzisiaj w naszym spa była kąpiołka w pachnącej pianie. Byłam mile zaskoczona bo panienka stała grzecznie i cierpliwie znosiła wszystkie czochrania, namydlania i płukania. Suszarkę podłączyłam do długiego przedłużacza i chodziłam za nią aż futerko było suche. Suszenie nie było za bardzo przyjemne, ale obyło się bez paniki i uciekania. Udało mi się zrobić kilka fotek. Jedna jest wyjątkowa-zobaczcie jaką wesołą minkę zrobiła, kiedy pozbyła się schroniskowego i " bezpańskiego" smrodku. Przy okazji zobaczyłam jaki ma piękny kolor. Dokładnie tak intensywny rudy jak na zdjęciach. Jutro idziemy na szczepienie i oględziny do weta.

                       


  W dniu 30 grudnia sunia pojechała do nowego domku.
Sunia w nowym domku zachowuje się bez zarzutu Prowokuje Wadera do zabawy, chodzi za swoją pańcią i prosi o głaskanki, Niedługo będzie piękną, zadbaną chowcią. Bardzo dziękujemy Joli i jej rodzince, że dali bieduli dom i swoje serca .

         

 
 
                                           Więcej fotek TUTAJ